Czy dzisiejsze przedsiębiorstwa korzystają już ze sztucznej inteligencji czy tego typu wdrożenia to nadal tylko teoria?  Czy istnieje zagrożenie, że już niedługo roboty zastąpią nas na stanowiskach pracy?

Na hali produkcyjnej czy magazynowej większość prostych procesów już w tej chwili wykonują roboty. Automatyzacja postępuje, bo automat wykonuje powtarzalne czynności znacznie dokładniej niż człowiek i praktycznie nie popełnia błędów. Doświadczenia pokazują jednak, że sztuczna inteligencja może zastąpić człowieka nie tylko przy prostych pracach, ale także takich, które wymagają choćby kompetencji obliczeniowych. Bardzo dobrze widać to np. w przemyśle, gdzie z jednej strony zrobotyzowane są całe hale produkcyjne, a z drugiej oprogramowanie wspierające zarządzanie, które nadzoruje cały proces produkcji, wykorzystuje samouczące się algorytmy genetyczne.


 
Dobrym przykładem może być jeden z naszych klientów, który postawił przed nami zadanie opracowania aplikacji mającej w znacznym stopniu ułatwić pracę specjalisty ds. planowania produkcji a w skrajnych przypadkach nawet go zastąpić wyręczając w długotrwałych i skomplikowanych obliczeniach. Wyzwaniem było odwzorowanie ludzkiego doświadczenia, wiedzy oraz intuicji – tak, by oprogramowanie samodzielnie układało zlecenia produkcyjne w optymalny sposób w możliwie najkrótszym czasie. Utrudnieniem stały się dodatkowe oczekiwania klienta: równomierne obciążenie stanowisk czy pomijanie wybranych czynności na określonych maszynach. Uznaliśmy, że efekt zbliżonej skuteczności w układaniu zadań na poszczególnych maszynach można osiągnąć stosując algorytmy genetyczne. Zgodnie z terminologią algorytmów ewolucyjnych za chromosom uznaliśmy układ zadań dla poszczególnych zleceń produkcyjnych. Krzyżujące się osobniki (posiadacze poszczególnych chromosomów) przekazują do następnych pokoleń pozytywne cechy eliminując te negatywne. Dzięki temu kolejne populacje są coraz lepiej przystosowane do warunków panujących w otoczeniu, co w tym przypadku oznacza tworzenie coraz wydajniejszych harmonogramów produkcji. Oprócz procesu krzyżowania dobrze przystosowanych osobników dopuszczone zostały także mutacje – występujące przypadkowo i sporadycznie, ale mogące pozytywnie wpłynąć na przystosowanie przynajmniej niektórych objętych nimi osobników.

Generowane przez system Impuls układy zleceń zostały poddane weryfikacji eksperta w dziedzinie harmonogramowania i uzyskały jego pozytywną ocenę. Okazało się, że stworzony harmonogram, aczkolwiek modyfikowalny, był na tyle satysfakcjonujący, że nie wymagał zmian. Wykorzystując algorytm ewolucyjny uzyskaliśmy efekt zbliżony do optymalnego, poświęcając na to zdecydowanie mniej czasu. Ułożenie harmonogramu produkcji trwałoby dłużej zarówno w przypadku wykorzystania klasycznych sposobów obliczania, jak i tworzenia harmonogramu przez pracownika z dużym doświadczeniem produkcyjnym.

Wykorzystanie sztucznej inteligencji w biznesie bez wątpienia będzie postępować. To nieunikniony proces zarówno za sprawą postępu technologicznego i korzyści, jakie niesie za sobą automatyzacja, jak również pogłębiającego się deficytu pracowników. Jak wynika z analizy Bank of America Meryll Lynch przygotowanej dla brytyjskiego Guardiana, wartość ogólnoświatowego rynku robotów i sztucznej inteligencji wzrośnie do 152 mld dolarów jeszcze przed 2020 r., a przedsiębiorstwa które skorzystają z dobrodziejstw robotyki mają poprawić swoją wydajność o 30%. Pod koniec 2016 roku eksperci z BootstrapLabs i Techemergence postanowili sprawdzić, co o automatyzacji pracy sądzą specjaliści z Doliny Krzemowej. Odpowiedzi udzieliło ponad 80 respondentów, którzy wskazali, że największy potencjał do automatyzacji w ciągu najbliższych 5 lat przypadnie Business Intelligence i szeroko pojętej analityce danych, z kolei największy skok w wykorzystaniu inteligentnych technologii będzie odczuwalny w produkcji.

Warto podkreślić jednak, że sztuczna inteligencja to nie tylko roboty, ale również oprogramowanie, które zastępuje człowieka. W przypadku przedsiębiorstw przemysłowych systemy klasy ERP i MES przyczyniają się do zwiększenia efektywności produkcji o 15-25%, zredukowania czasu przestoju maszyn o 30-50%, czy też skrócenia czasu wprowadzenia nowego produktu na rynek o 20-50%. Osiągnięcie podobnych wartości jest możliwie właśnie dzięki inteligentnym algorytmom, które są w stanie zbierać dane z poziomu hali produkcyjnej, wykrywać i rozwiązywać niedostrzegalne dotąd problemy, związane choćby ze zużyciem maszyn, zmęczeniem komponentów czy optymalizacją wykorzystania zasobów wytwórczych. Jak wskazują globalne prognozy rynek tego typu rozwiązań na przestrzeni najbliższych 5 lat ma rosnąć średnio o 13% rok do roku i osiągnąć wartość 18 mld dolarów.

Automatyzacji, wbrew pozorom nie powinniśmy się obawiać. Po pierwsze, rewolucji technologicznej sprzyja demografia, po drugie, mimo systematycznie rosnącego stopnia automatyzacji, miejsc pracy wcale nie ubywa. Zakładając, że roboty zastępowałyby ludzkich robotników, kraje z najwyższymi wskaźnikami inwestycji w automatyzację powinny mierzyć się dzisiaj z rosnącym bezrobociem, a tak nie jest. George Gretz i Guy Michaels pokusili się o przeanalizowanie na ile robotyzacja przyczyniła się do bezrobocia. Wnioski jakie prezentują w swojej pracy: „Robots at Work 2015” jasno wskazują, że taka korelacja nie występuje. W latach 1996-2012 w Niemczech, we Włoszech czy Szwecji a więc w krajach w których liczba robotów w przemyśle jest najwyższa, zatrudnienie zmniejszyło się niemal w takim samym stopniu jak w Australii, która z dobrodziejstw robotyzacji nie korzysta niemal wcale. Choć trudno w to uwierzyć, to w XIX w aż 80% mieszkańców USA pracowało w rolnictwie. Mimo, że dziś na farmach pracuje zaledwie 2% populacji, bezrobocie na ogromną skalę wcale nie występuje.

Źródło: www.bpsc.com.pl